Pewnego ranka zauważyłem linie na paznokciach, nie zastanawiając się nad tym zbytnio. Cienkie, pionowe grzbiety biegnące od podstawy do końca, coś, co pewnie już wcześniej widziałem, ale nigdy nie zwracałem na to uwagi. Ale tym razem ktoś zwrócił mi na to uwagę poważnym tonem, jakby to nie był przypadkowy szczegół. Nagle coś, co wydawało się normalne, zaczęło przypominać ostrzeżenie. Wciąż wpatrywałem się w kciuk, zastanawiając się, jak długo tam są i dlaczego tak długo je ignorowałem.
Wtedy pojawił się strach. Zszedłem w spiralę, czytając wszystko, co tylko mogłem znaleźć, widząc twierdzenia, że te linie oznaczają, iż w środku ciała dzieje się coś poważnego. Każde zdanie, które czytałem, tylko pogarszały sytuację. To dziwne, jak szybko umysł może przeskakiwać od czegoś małego do czegoś przerażającego. Jeszcze chwilę to tylko gwóźdź, a za chwilę kwestionujesz swoje zdrowie, nawyki, wszystko. A najgorsze było to, że nie wiedziałem, co jest prawdziwe, a co nie.