Kawałek mięsa nie trafia w cel, kęs połknięty zbyt szybko i nagle nie możesz oddychać. Jeśli ktoś jest w pobliżu, może pomóc. Ale co zrobić, gdy jesteś sam w domu, nie mogąc mówić, kaszleć ani wezwać pomocy? Właśnie na to pytanie postanowił odpowiedzieć amerykański strażak-ratownik medyczny, stosując metodę zrodzoną… na ringu bokserskim.
Instruktor resuscytacji napotkał lukę w protokołach.
Mężczyzna demonstrujący tę technikę nazywa się Raymond. Jest strażakiem i ratownikiem medycznym mieszkającym na północ od Denver w stanie Kolorado, od dwudziestu dwóch lat uczy pierwszej pomocy i resuscytacji krążeniowo-oddechowej. Przez lata zauważył lukę: nie ma prawdziwie skutecznego sposobu na ratunek w przypadku zadławienia i nie ma nikogo, kto mógłby pomóc.
Opracował więc technikę, która, jak twierdzi, działa całkiem dobrze. Jej pochodzenie jest nieoczekiwane: sięga lat 80., kiedy trenował boks. Jego trener kazał mu powtarzać to ćwiczenie, aby wzmocnić i utwardzić mięśnie brzucha. Kilkadziesiąt lat później doszedł do wniosku, że można je wykorzystać w znacznie bardziej praktycznym celu i dostosował do swojej pracy jako ratownik.
Manewr wyjaśniony krok po kroku.
Zasada działania opiera się na sile uderzenia tułowia o podłoże, która gwałtownie wypycha powietrze z płuc do góry. Oto jak to zrobić, jak pokazuje Raymond:
Klęknij. Sytuacja jest rozpaczliwa: nie możesz już oddychać, musisz działać szybko.
Ustaw się w pozycji do pompki, opierając dłonie (lub pięści) na ziemi. Raymond wyjaśnia, że podpiera się pięściami z powodu starej kontuzji bokserskiej prawej ręki.
Następnie wysuń ramiona całkowicie do przodu, w kierunku górnej części ciała, tak aby całkowicie uwolniły się spod ciebie.
Następnie upadaj, lądując na klatce piersiowej i brzuchu.
Dźwięk wydmuchiwanego powietrza podczas demonstracji jest wymowny: ilość powietrza wypychanego w górę jest wyraźnie słyszalna. Według Raymonda ta siła jest wystarczająca, aby usunąć niemal każdy przedmiot z osoby, której drogi oddechowe są zablokowane.