Caleb zbladł.
To była mała, ale radykalna zmiana. Chwilę wcześniej siedział wyprostowany, w idealnie dopasowanej kurtce, nosząc cierpliwy, ojcowski wyraz twarzy, który potrafił pokazać nawet w obecności innych dorosłych.
Kiedy Harper powiedział, że prosi go o zapisanie nagrania, coś pękło mu na twarzy.
“Harper,” powtórzył, tym razem bez udawanej uprzejmości. “Nie rób tego.”
Moja córka spojrzała na niego z powagą, która nie przystoi dziesięcioletniemu dziecku.
“Powiedziałeś mi, że sędzia powinien znać prawdę.”
Prawnik Caleba wstał tak gwałtownie, że prawie przewrócił krzesło.
“Wysoki Sądzie, ta sytuacja jest wyraźnie nieodpowiednia. Ta kobieta jest niestabilna, odmawia interwencji i…”
“Proszę usiąść, proszę pana,” powiedział sędzia.
Nie powiedział tego na głos. Ale po raz pierwszy od rana jego głos brzmiał mniej lodowato, a bardziej ludzko.
Miałem problemy z oddychaniem.
Kontynuacja na następnej stronie