Nie denerwuj cioci Lisy.
“Och, co to jest?” Głos Lisy znów zawołał.
Odwróciłem się. Miała moją torbę — a co gorsza, trzymała małe aksamitne pudełko.
Czułem ucisk w klatce piersiowej. “Postaw to na miejscu.”
Zignorowała mnie i otworzyła je ostrym ciosem. Światło słoneczne oświetlało medal wewnątrz, sprawiając, że srebro migotało.
Rozmowy ucichły.
“Skąd to masz?” zapytał ktoś.
Lisa uśmiechnęła się złośliwie. “Musiała go gdzieś kupić. Nie ma mowy, żeby na to zasłużyła. »
Podszedłem. “Oddaj mi to.”
Jej oczy zwęziły się. “Naprawdę myślisz, że uwierzę twoim wojennym opowieściom? Nie możesz nawet znieść fajerwerków. »
“Ten medal to nie tylko dodatek,” powiedziałem cicho. “Reprezentuje tych, którzy nie wrócili do domu.”
“To jest kłamstwo,” odparła.
I zanim zdążyłem ją powstrzymać, wrzuciła ją do ognia.
Wstążka zapaliła się pierwsza, zwijając się w dym. Srebrna gwiazda zatonęła w płonącym żarzu.