Biuro Russella
Po rozłączeniu stałem nieruchomo przez kilka minut.
Potem poszedłem na górę i wszedłem do biura Russella.
To był jedyny pokój, którego prawie nie dotykałem od czasu jego śmierci.
Jego biurko zawsze było idealnie uporządkowane.
Russell był człowiekiem metodycznym. Każdy dokument miał swoje miejsce. Każdy plik był oznaczony.
Na kalendarzu przy oknie wciąż było widoczne jego charakter pisma.
Wizyta u dentysty.
Kolacja z przyjaciółmi.
Proste rzeczy.
Normalne rzeczy.
Rzeczy, które nigdy się nie wydarzyły.
Usiadłem na jego krześle.
Moje palce przesunęły się po biurku.
Pod stertą dokumentów podatkowych coś poczułem.
Dossier.
Nie pamiętałem, żebym go wcześniej widział.
Otworzyłem go.
W środku były papiery, których od razu nie rozpoznałem.
Wyciągi bankowe.
Akty własności.
I kopertę.
Na niej było napisane moje imię.
Russell pisze.
Spokój.
Precyzyjnie.
Więcej na następnej stronie