Jest pewien specyficzny rodzaj nostalgii, który mnie ogarnia, gdy robi się cieplej i myślę o rodzinnych wyjazdach nad morze. Czuję niemal zapach słonej morskiej bryzy i słyszę stukot krakersów z owocami morza przy dużym, hałaśliwym drewnianym stole.
Niedawno postanowiłem zafundować sobie pyszne, słodkie ogony homara na cichą kolację w domu. Ale kiedy rozłupywałem muszlę, przypomniało mi się pytanie, które zawsze pojawia się na tych ucztach z owocami morza: „Co to u licha jest za jaskrawozielone coś w środku homara i czy można to zjeść?”.
Mając 73 lata i mieszkając samotnie, jestem niezwykle proaktywna w dbaniu o swoje zdrowie. Między uważnym monitorowaniem krążenia, próbami zrozumienia tych nagłych, niewyjaśnionych fioletowych plam na ramionach i robieniem wszystkiego, co w mojej mocy, aby zapobiegać nowotworom i chronić wątrobę, bardzo świadomie dbam o to, co dostarczam swojemu organizmowi. Dlatego postawiłam czajnik, wzięłam kubek herbaty imbirowej i zgłębiłam naukowe podstawy „zielonych dobroci”.
Sięgnij po swój ulubiony napój i odkryj razem z nami tajemnicę zielonej substancji, dowiedz się, dlaczego lekarze nas przed nią ostrzegają i jak przygotować bezpieczną, luksusową, zdrową dla serca zieloną pastę, która smakuje milion razy lepiej!
Wielkie odkrycie: Czym jest „zielony materiał”?
Po otwarciu ugotowanego homara można zauważyć w jamie ciała jasnozieloną, pastowatą substancję. W świecie kulinarnym nazywa się to tomalley .
Oto fascynująca nauka łącząca kuchnię i biologię, która za tym stoi:Tomalley to w rzeczywistości wątroba i trzustka homara . Podobnie jak nasze wątroby, zadaniem tomalley jest filtrowanie zanieczyszczeń, przetwarzanie składników odżywczych i ochrona homara przed toksynami w jego środowisku.
(Uwaga: Możesz również zauważyć czerwone, koralowate kawałki. To ikra, czyli jaja homara. Jest ona całkowicie bezpieczna do spożycia i uważana za przysmak, ale z zielonym tomalley jest zupełnie inaczej!)
Ostrzeżenie zdrowotne: Dlaczego pomijamy Tomalley
Przez pokolenia niektórzy rybacy starej daty uważali tomalley za przysmak, smarując go krakersami niczym bogaty, słony pasztet. Jednak współcześni lekarze i naukowcy zajmujący się ochroną środowiska stanowczo odradzają jego spożywanie, zwłaszcza osobom starszym, kobietom w ciąży i wszystkim, którym zależy na długoterminowym zdrowiu.
Oto dlaczego zawsze zostawiam zielone rzeczy:
1. Pułapka „filtra”
Ponieważ tomalley jest organem filtracyjnym homara, działa jak gąbka na wszystko, co znajduje się w wodzie. Jeśli woda morska zawiera metale ciężkie, PCB lub zanieczyszczenia środowiska, toksyny te są magazynowane bezpośrednio w tomalley. Jedząc go, zjadasz w zasadzie skoncentrowany filtr odpadów oceanu!