Po ośmiu latach poświęcenia wszystkiego, by opiekować się sparaliżowanym mężem, płakałam ze szczęścia, widząc, jak stawia pierwsze kroki.
Tydzień później te same ręce, które karmiły, kąpały i podtrzymywały go w najciemniejszych chwilach, drżały, gdy trzymałam papiery rozwodowe — i poznałam prawdę, która mnie niszczyła.
Nazywam się Emily. Mam 44 lata i jestem matką dwójki dzieci. Moje dzieci były moim jedynym powodem, dla którego przetrwałem najtrudniejsze lata mojego życia.
Wyszłam za Davida w wieku 28 lat, młodego i szaleńczo zakochanego. Był czarujący, ambitny i błyskotliwy: prawnik na czele szybko rozwijającej się kancelarii, a jego pewny siebie uśmiech przyciągał wszystkie spojrzenia. Nasze małżeństwo było idylliczne. Zbudowaliśmy nasze życie, kupiliśmy dom i wspólnie planowaliśmy przyszłość.
Narodziny naszego pierwszego dziecka napełniły nas radością. Gdy nadeszła nasza druga kariera, kariera Davida rozkwitała na tyle, że postanowiłem ją zostawić i zostać w domu. Chciałam być przy naszych dzieciach. David poparł moją decyzję i powiedział, że podejmuję właściwą decyzję.