Następnego ranka, gdy Thomas zobaczył swój samochód, był całkowicie oszołomiony. Widziałem, jak długo patrzył na przód samochodu, nie rozumiejąc, co się dzieje. Zostawiłam wiadomość w jego samochodzie, sugerując, żebyśmy wymienili się numerami telefonów, żeby uniknąć przyszłych nieporozumień. Napisałem, że jeśli kiedykolwiek pojawią się problemy z parkowaniem, możemy po prostu o nich porozmawiać i rozwiązać je pokojowo. Thomas, mimo absurdalności sytuacji, zgodził się.

Przeprosił za swoje zachowanie, a ja powiedziałam, że może mogłam być bardziej cierpliwa w naszych rozmowach. Oboje rozumieliśmy, że źródłem problemu nie jest złość, lecz nieporozumienie i brak wzajemnego zrozumienia.
Od tego czasu nasze relacje się poprawiły. Już nie kłócimy się o miejsca parkingowe, a w przyszłości zawsze rozwiązywaliśmy nasze problemy pokojowo i z szacunkiem. Oczywiście nie zostaliśmy najlepszymi przyjaciółmi, ale teraz mogę z przekonaniem powiedzieć, że nauczyliśmy się rozumieć i szanować nasze granice.