“Powiedz mu, żeby oddał klucze,” powiedziałem.
Javier westchnął.
“Nie rób skandalu.”
“Nic nie zyskuję.” Powiedz mu, żeby przyniósł mi kluczyki do samochodu.
“Jesteś niesamowita,” powiedział sucho, po czym dodał: “Nawet nie dostajesz pensji, a mimo to zachowujesz się, jakbyś zapewniała utrzymanie tej rodzinie.”
Nie odpowiedziałam. Posprzątałem stół, umyłem twarz Daniela i zaplełem Marcie włosy do szkoły. Robiłem wszystko z takim spokojem, że zaskoczyło mnie samego. Javier wyszedł pół godziny później, przekonany, że wygrał kolejną kłótnię, zmuszając mnie do ustąpienia.
Brak powiązanych przedmiotów.