Dopiero gdy dostrzegliśmy poskręcane resztki kółka zapłonu, wszystko się zatrzaskało. Zapalniczkę. Ktoś musiał wrzucić ją na tacę kilka dni temu, zapomnieć, a potem wsunąć wszystko z powrotem na Święto Dziękczynienia. Ciepło piekarnika stopiło plastik w groteskową rzeźbę, pozostawiając jedynie metalowy szkielet. Uświadomienie sobie tego przyszło wraz z Achillem: mogło eksplodować. Na końcu się z tego śmialiśmy, ale teraz, przed każdym dużym posiłkiem, sprawdzamy piekarnik jak rytuał.
Znalezione w piekarniku po ugotowaniu kolacji na Święto Dziękczynienia…