Większość ludzi zakłada, że cisza oznacza gniew.
Ktoś nagle przestaje odpowiadać, staje się oschły, udziela zwięzłych odpowiedzi lub znika emocjonalnie po kłótni, a natychmiastowa reakcja jest zazwyczaj taka sama: celowo mnie ignoruje.
Czasami to prawda. Czasami milczenie jest manipulacją . Ale nie zawsze.
Reklama
W dużej mierze wycofanie emocjonalne ma niewiele wspólnego z karą, a znacznie więcej z przytłoczeniem. Problem w tym, że z zewnątrz obie sytuacje mogą wyglądać niemal identycznie.
Piszesz do kogoś, na kim ci zależy, i nic nie dostajesz. Mijają godziny. Potem dni. Może nadal oglądają twoje relacje.
Wycofanie emocjonalne
Zdjęcie Sydney Latham na Unsplash
Może odpowiadają wszystkim oprócz ciebie. Twój umysł zaczyna wypełniać luki, bo ludzie nienawidzą niepewności. A zazwyczaj te luki wypełnia odrzucenie.
Reklama
Jednak psychologia podpowiada, że milczenie jest często mniej wyrachowane, niż ludzie myślą.
Dla niektórych osób wyłączenie się nie jest strategią. To reakcja na stres.
To rozróżnienie ma większe znaczenie, niż większość ludzi zdaje sobie sprawę.
Określenie „ciche dni” jest ciągle używane, ale obejmuje ono zupełnie różne zachowania.
Reklama
Istnieje ogromna różnica między kimś, kto unika komunikowania się w celu zdobycia władzy, a kimś, kto naprawdę nie potrafi radzić sobie ze swoimi emocjami na tyle dobrze, aby móc mówić.
Jednym z nich jest kontrola.
Drugim jest wycofanie emocjonalne.
Problem polega na tym, że większości z nas nigdy nie nauczono dostrzegać tej różnicy.
Wiele osób dorastało w ciszy, która była karą. Rodzic odmawiający rozmowy po konflikcie. Partner wycofujący uczucia, by udowodnić swoją rację. Przyjaciel nagle zachowujący się chłodno bez wyjaśnienia.
Z biegiem czasu takie doświadczenia uczą mózg kojarzyć ciszę z porzuceniem.
Reklama
Tak więc później, gdy ktoś wycofuje się emocjonalnie, układ nerwowy reaguje niemal natychmiast. Nawet jeśli sytuacja jest inna, ciało najpierw pamięta wcześniejszy ból.
Taka reakcja jest widoczna także w Internecie.
Ghosting, który jest obecnie powszechny we współczesnych związkach, wywołuje wiele takich samych reakcji emocjonalnych, jak odrzucenie fizyczne. Psycholog Gili Freedman badała ghosting i odkryła, że osoby, które znikają, często nie robią tego z powodu okrucieństwa lub obojętności. Wiele osób zgłaszało poczucie winy, jednocześnie uważając, że unikanie drugiej osoby zaszkodziłoby jej mniej niż szczera uczciwość.
Tymczasem osoba, której dotyczy ghosting, zazwyczaj doświadcza zagubienia, smutku, niepewności i utraty kontroli.
Reklama
Innymi słowy, cisza boli bez względu na intencje.
Jednym z powodów, dla których cisza wydaje się tak intensywna, jest to, że mózg przetwarza odrzucenie społeczne w zaskakująco fizyczny sposób.
W 2003 roku neurobiolog Naomi Eisenberger przeprowadziła na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles badanie, w ramach którego uczestnicy grali w wirtualną grę polegającą na rzucaniu piłką, znajdując się wewnątrz skanera fMRI.
W pewnym momencie gry pozostali gracze całkowicie przestali podawać piłkę do uczestnika.
Reklama
Brzmi prosto, ale skany mózgu wykazały coś ważnego. Te same obszary mózgu, które aktywowały się podczas bólu fizycznego, uaktywniały się również podczas wykluczenia społecznego.
Oznacza to, że odrzucenie emocjonalne nie dzieje się „tylko w twojej głowie” w lekceważący sposób, jak często to określają.
Mózg reaguje na odłączenie niemal jak na uraz.
Kiedy to zrozumiesz, wycofanie emocjonalne zacznie mieć więcej sensu.
Kiedy ktoś czuje się przytłoczony emocjonalnie, jego układ nerwowy może bardzo szybko ulec przeciążeniu. Badacz związków John Gottman poświęcił dekady na badanie par i odkrył, że podczas intensywnego konfliktu niektórzy ludzie stają się fizjologicznie przeciążeni.
Ich tętno przyspiesza.
Wzrasta poziom hormonów stresu.
Mózg przełącza się na tryb obronny.
W tym momencie komunikacja zaczyna zanikać, ponieważ ciało skupia się na przetrwaniu, a nie na nawiązywaniu kontaktu.
To jest moment, w którym wiele osób się zamyka.
Nie dlatego, że im nie zależy, ale dlatego, że ich system po prostu nie jest w stanie obsłużyć większego bodźca emocjonalnego w danym momencie.
Neurobiolog Stephen Porges wyjaśnia to za pomocą teorii poliwagalnej.
Według jego badań układ nerwowy nieustannie poszukuje bezpieczeństwa.
Kiedy czujemy się spokojni i bezpieczni, łatwo nawiązujemy kontakty społeczne. Rozmawiamy normalnie, wyrażamy emocje i pozostajemy emocjonalnie obecni.
Ale gdy mózg wyczuje niebezpieczeństwo, ciało zmienia swoje zachowanie.
Zdjęcie autorstwa Bena Blennerhassetta na Unsplash
Większość ludzi wie, że istnieje reakcja walki lub ucieczki, ale jest inna, o której mówi się rzadziej: zamrożenie.
Zamarcie następuje wtedy, gdy układ nerwowy uznaje, że nie ma bezpiecznego sposobu na ucieczkę od stresu.
Zamiast więc walczyć lub uciekać, ciało się wyłącza.
Osoby w tym stanie często stają się otępiałe emocjonalnie, zdystansowane psychicznie lub niezwykle ciche. Ich mimika twarzy ulega spłaszczeniu. Myśli zwalniają. Nawet mówienie może być wyczerpujące.
Z zewnątrz może wydawać się zimno.
Jednak wewnętrznie częściej odczuwa się to jako tonięcie.
Jest to szczególnie powszechne u osób, które dorastały w środowisku narażonym na przewlekły stres emocjonalny.
Jeśli ktoś przez lata uczył się, że konflikt nie prowadzi do niczego dobrego, jego układ nerwowy może automatycznie łączyć emocjonalną wrażliwość z niebezpieczeństwem.
Z czasem cisza staje się automatyczna.
Nie wybrano świadomie.
Doprowadzony do formy.
Badania psychologa Martina Seligmana nad wyuczoną bezradnością pomagają wyjaśnić, dlaczego tak się dzieje.
Jego wczesne eksperymenty wykazały, że gdy istoty żywe wielokrotnie doświadczają sytuacji, nad którymi nie mają kontroli, w końcu przestają próbować zmieniać ich wyniki, nawet jeśli później ucieczka staje się możliwa.
Ludzie robią coś podobnego emocjonalnie.
Jeśli ktoś dorasta w poczuciu ignorowania, odrzucania, krytykowania lub braku bezpieczeństwa emocjonalnego za każdym razem, gdy wyraża swoje myśli, powoli uczy się, że mówienie otwarcie niczego nie zmienia.
Więc przestają.
Nie dlatego, że nic nie czują.
Ponieważ wyrażanie uczuć na głos przestało być przydatne.
W rezultacie dorośli zachowują się obojętnie w obliczu konfliktu, nawet jeśli są głęboko zestresowani.
Osoba może sprawiać wrażenie osoby emocjonalnie przygnębionej, podczas gdy w rzeczywistości jej układ nerwowy znajduje się w stanie całkowitego chaosu.
To jeden z powodów, dla których wycofanie emocjonalne jest tak źle rozumiane.
Ludzie zakładają, że cisza oznacza obojętność.
Często jest to sygnał przeciążenia emocjonalnego.
Teoria przywiązania wyjaśnia kolejną warstwę tego zjawiska.
Osoby o unikającym stylu przywiązania często rozwijają to, co psychologowie nazywają „strategiami dezaktywacji”. Zasadniczo są to sposoby tłumienia potrzeb emocjonalnych, zanim pojawi się ryzyko zranienia.
Zwykle zaczyna się to w dzieciństwie.
Dziecko wyraża smutek, strach lub potrzeby emocjonalne i zamiast otrzymać pocieszenie, jest odrzucane, krytykowane lub ignorowane emocjonalnie.
Z biegiem czasu mózg się adaptuje.
Dziecko uczy się samoobrony poprzez dystans emocjonalny.
W wieku dorosłym reakcja ta staje się całkowicie automatyczna.
Osoba unikająca zazwyczaj nie planuje zniknąć emocjonalnie.
Wycofanie się z nałogu często następuje zanim dana osoba w pełni zrozumie, co czuje.
Zaczyna narastać konflikt.
Wzrasta bliskość emocjonalna.
Ich układ nerwowy interpretuje to jako zagrożenie.
Potem przychodzi odległość.
Cisza.
Zniknięcie.
A ponieważ ta reakcja jest tak głęboko zakorzeniona, wiele osób naprawdę ma problem z wytłumaczeniem, dlaczego się wycofuje.
Po prostu wiedzą, że bliskość nagle staje się nie do zniesienia.
Nie każdego człowieka uczy się wyrażania emocji w ten sam sposób.
W wielu kulturach zachodnich otwartość jest traktowana jako element zdrowia emocjonalnego. Ludzie są zachęcani do „rozmawiania” i bezpośredniego wyrażania uczuć.
Jednak w innych kulturach powściągliwość emocjonalna jest postrzegana inaczej.
Badania porównujące zachodnią i wschodnioazjatycką regulację emocji wykazały, że tłumienie jest często bardziej akceptowane społecznie w kulturach kolektywistycznych, w których utrzymanie harmonii jest ważniejsze niż indywidualna ekspresja.
Nie oznacza to jednak, że ludzie odczuwają mniej emocji.
Czasami oznacza to, że są szkolone w inny sposób, aby je powstrzymać.
W niektórych środowiskach cisza nie jest automatycznie uznawana za niezdrową. Może być wręcz interpretowana jako przejaw dojrzałości, szacunku lub samokontroli.
Dlatego też nie zawsze można oceniać wycofanie emocjonalne przez pryzmat jednej kultury.
Zachowanie człowieka kształtowane jest zarówno przez środowisko, jak i osobowość.
Wiele osób opisuje wycofanie emocjonalne jako początkową ulgę.
Konflikt znika.
Ciśnienie ustaje.
Koniec z trudnymi rozmowami.
Koniec z wystawianiem się na emocje.
Przez jakiś czas milczenie może wydawać się bezpieczniejsze niż szczerość.
Ale emocje nie znikają tylko dlatego, że je ignorujemy.
Mózg wciąż przetwarza nierozwiązane emocje, odtwarzając sytuacje w kółko bez żadnego rozwiązania.
Z czasem ten emocjonalny ciężar zaczyna narastać.
Badania nad tłumieniem emocji pokazują, że organizm fizycznie przenosi ten stres. Przyspieszone tętno, wyższe ciśnienie krwi, nasilone reakcje na stres. Nawet jeśli ktoś na zewnątrz wydaje się spokojny, jego układ nerwowy może nadal pracować na najwyższych obrotach.
Długotrwałe tłumienie wiąże się również z poważnymi problemami zdrowotnymi.
Jedno z badań, w którym obserwowano uczestników przez ponad dekadę, wykazało, że wyższy poziom tłumienia emocji wiązał się ze zwiększonym ryzykiem śmiertelności.
Nie oznacza to jednak, że cisza sama w sobie jest zabójcza.
Jednak przewlekłe tłumienie emocji wyraźnie odbija się na zdrowiu.
Ciało zapisuje wynik nawet wtedy, gdy usta pozostają zamknięte.
Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że objawy odstawienia mają wpływ na wszystkich obecnych.
W jednym z badań uczestnicy rozmawiali na tematy emocjonalne, a jedna osoba celowo tłumiła swoje reakcje.
Efekt był fascynujący.
Partner wchodzący w interakcje z osobą wycofaną emocjonalnie również odczuwał większy stres fizjologiczny.
Ludzie podświadomie polegają na emocjonalnym sprzężeniu zwrotnym podczas rozmów. Tonie głosu, mimice, responsywności, drobnych reakcjach. Kiedy te sygnały zanikają, interakcja zaczyna wydawać się niebezpieczna lub myląca.
Nawet jeśli nikt nie mówi tego wprost, ciało to zauważa.
Dlatego cisza w związkach może wydawać się tak destabilizująca.
Brak komunikacji wciąż coś komunikuje.
Zwykle niepewność.
Terapeutka Sue Johnson opisuje częstą dynamikę w związkach zwaną cyklem dążenia i wycofania.
Jeden z partnerów wycofuje się emocjonalnie.
Drugi wpada w panikę i naciska jeszcze mocniej, aby uzyskać zapewnienie.
Ta presja jeszcze bardziej przytłacza osobę wycofującą się, dlatego wycofuje się ona jeszcze bardziej.
Wtedy partner, który go ściga, znów zaczyna eskalować.
Obie osoby próbują się chronić.
Człowiek boi się porzucenia.
Drugim strachem jest przytłoczenie emocjonalne.
Jednak zamiast uspokajać się nawzajem, nieświadomie i wielokrotnie wyzwalają w sobie najgłębsze lęki.
Z czasem taki schemat staje się męczący.
Nie dlatego, że któraś z tych osób jest zła, ale dlatego, że żaden z ich układów nerwowych nie czuje się bezpiecznie.
Wycofanie emocjonalne
Zdjęcie: Aditi Gautam na Unsplash
Jednocześnie ważne jest, aby nie romantyzować każdej formy odstawienia.
Czasem milczenie jest manipulacją.
Niektórzy ludzie celowo wstrzymują się od komunikacji, aby ukarać, kontrolować lub wywołać u innych niepokój.
Tego rodzaju cisza zwykle towarzyszy grom o władzę.
Osoba staje się ponownie wrażliwa dopiero wtedy, gdy odzyska kontrolę nad sytuacją lub uzyska oczekiwaną reakcję.
Psychologowie powiązali powtarzające się, celowe wycofywanie emocji z lękiem, depresją i cierpieniem emocjonalnym u partnerów, którzy byli obiektem takiego wycofywania.
Dlatego kontekst ma znaczenie.
Wzory mają znaczenie.