Następnego ranka spodziewałem się miłej wiadomości z odpowiedzią. Zamiast tego znalazłem e-mail zatytułowany „Faktura za wczorajszy wieczór”. Początkowo się roześmiałem, zakładając, że to żart. Ale szczegółowa lista – opłaty za kolację, kwiaty, brelok, a nawet „pracę emocjonalną” – jasno dawała do zrozumienia, że mówił poważnie.
Na dole ostrzegł, że „niezastosowanie się” może spowodować, że Chris, chłopak Mii, się o tym dowie. Zdezorientowany i poirytowany, napisałem SMS-a do Mii. Jej reakcja była natychmiastowa: „On jest szalony. Nie odpisuj”.
Mia powiedziała Chrisowi i razem wysłali Ericowi żartobliwą „fakturę”, w której oskarżyli go o roszczeniowość i wprawienie kogoś w zakłopotanie. Ich kpina tylko sprawiła, że jego wiadomości ewoluowały od defensywnych, przez gniewne, po użalanie się nad sobą.
Całkowicie go zignorowałem. Mia i Chris w końcu zerwali z nim kontakt, uznając jego zachowanie za sygnał ostrzegawczy, którego nie chcieli widzieć w swoim życiu.
Z perspektywy czasu, wieczór zaczął się jak komedia romantyczna, ale zakończył się jasną lekcją: hojność to nie kontrakt, a życzliwość to nie dług. Nie zapłaciłem jego faktury, ale byłem uważny.