“Przesadzasz?” Podniosłem głos. “Troy, pieniądze znikają z naszego konta, a byłeś w tym hotelu jedenaście razy w ciągu ostatnich kilku miesięcy, nie mówiąc mi. Okłamujesz mnie. Co się stało?” »
“Masz mi ufać.”
“Ufałam ci. Wciąż ci ufam, ale nie dajesz mi nic, nad czym mogłabym pracować. »
Pokręcił głową. “Nie mogę tego teraz zrobić.”
“Nie mogę albo nie chcę?”
“Kłamiesz w czymś. O czym? »
Nie odpowiedział.
Tej nocy spałam w pokoju gościnnym. Następnego ranka poprosiłam go, żeby znów się wyjaśnił, ale odmówił.
“Nie mogę żyć w takim kłamstwie,” powiedziałem. “Nie mogę budzić się codziennie i udawać, że nie widzę, co się dzieje.”
Troy skinął głową. “Wiedziałem, że tak powiesz.”
Więc zadzwoniłem do prawnika.
“Nie mogę żyć w takim kłamstwie.”
Nie chciałam tego. Boże, nie chciałam tego, ale nie mogłam budzić się codziennie z myślą, dokąd mój mąż idzie, gdy wyjeżdża z domu.
Nie mogłem patrzeć na nasze konto bankowe i widzieć, jak pieniądze znikają tam, gdzie nie wolno mi było pytać.
***
Dwa tygodnie później siedzieliśmy naprzeciwko siebie w kancelarii prawniczej.
Troy nie spojrzał na mnie, ledwo się odezwał i nawet nie próbował ratować naszego małżeństwa. Po prostu kiwał głową w odpowiednich momentach i podpisywał tam, gdzie go poproszono.
Kontynuacja na następnej stronie