Ale jego umysł… był spokojny.
Zbyt cicho dla kogoś, kto spada na śmierć.
Trzy sekundy.
To wszystko, co mu zostało.
Trzy sekundy do śmierci.
Albo działać.
Jego palce poruszyły się.
Powoli.
Dokładnie.
Wcześniej poczuła klucz. Wsunął się w szew rękawa. Środek ostrożności. Zawsze planować na niespodziewane. Zasada, której nigdy nie przestała przestrzegać.
Nawet z nimi.
Nawet przed zdradą.
Pierwsza sekunda.
Znalazła klucz.
Drugi.
Odblokowała kajdanki.
Trzeci…
Uwolniła drugą rękę.
A potem…
Wszystko się zmieniło.
Jego ciało wyprostowało się w upadku.
Jego ramiona rozchyliły się, poprawiając trajektorię z mistrzowstwem, które przeczyło ludzkiej panice.
Nie była już kobietą spadającą.
Była pilotką.
Strateg.
Żywą bronią.
Odwróciła się lekko w głowie, wzrok miała utkwiony w górze.
Do helikoptera.
Do tych, którzy myśleli, że ją wyeliminowali.
A w tym spojrzeniu… nie było strachu.
Tylko obietnica.
Las się zbliżał.
Za szybko.
Ale nie celowała w ziemię.
Więcej przeczytaj na następnej stronie>>