“Podjęłaś właściwą decyzję,” mówi.
“Jeszcze tego nie zrobiłem.”
Victor nalał whiskey o dziesiątej rano. “Wciąż tak samo dramatyczne.”
Położyłem dysk twardy Daniela na stole.
Atmosfera się zmieniła.
Uśmiech Evelyn zgasł pierwsza.
Victor spojrzał na niego, potem na mnie. “Skąd to masz?”
“Za mojego męża.”
“Daniel się zgubił.”
“Nie,” powiedziałem. “Daniel był odważny.”
Wstał prawnik. “Pani Voss, radzę pani nie kontynuować…” »
“Mara,” poprawiłam się. “Nazywam się Mara Ellison-Voss. I posiadam udziały Daniela z prawem głosu. »
Victor wydał suchy śmiech. “Nie dopóki sukcesja nie zostanie ustalona.”
“To było wczoraj.”
Jej szklanka zamarzła w połowie drogi do ust.
Otworzyłem teczkę i położyłem kilka kopii na stole. Nakaz sądowy. Akt przeniesienia dziedziczenia. Tymczasowy zakaz sądowy. Federalne zawiadomienie o zachowaniu dowodów.
“Złożyłem również powództwo pochodne w imieniu akcjonariuszy” – powiedziałem. “I przedstawiłem dowody oszustw, łapówkarstwa, zastraszania świadków, prania pieniędzy i spisku w celu popełnienia morderstwa.”
Evelyn powoli wstała. “Ty mały idioto.”
Spotkałem jego wzrok. “To zdanie brzmiało lepiej, gdy leżałem w szpitalu.”
Victor pobiegł na podjazd.
Drzwi sali konferencyjnej się otworzyły.
Weszli agenci federalni.
Za nimi szło dwóch inspektorów, prokurator i Owen Rusk, który był skuty kajdankami.
Victor cofnął się. “To szaleństwo.”
Owen wskazał na niego. “To on.”
Victor był wściekły.
Wtedy Owen wskazał na Evelyn. “I ona też.”
Evelyn nie pękła. Jeszcze nie.