Czasem życie rozpada się z dnia na dzień. A czasem, pośród popiołów i ciszy, kruchy oddech wystarcza, by znów zapalić światło. Ta historia jest tego dowodem.
Pośród popiołów
Powietrze wciąż było naładowane ostrym zapachem, zmieszanym z deszczem. Śnieg, poszarzały od popiołu, pokrywał ziemię niczym całun. Pośród tego nierealnego krajobrazu pozostał nieruchomy, ściskając kociaka, ledwo widocznego pod płaszczem.
Wokół niego nie zostało już nic. Koniec z domem. Koniec z wspomnieniami. Koniec z punktami orientacyjnymi.