Wpatrujesz się w stary zeszyt w rękach, gardło zaciska ci się z każdą linijką.
Każdy worek cementu. Każda cegła. Każda rura. Każda kuchenka. Każda paczka fasoli. Każda butelka lekarstwa. Każda naprawa dachu kliniki. Każde szkolne biurko. Każde peso jest zapisane krzywym pismem Santiago.
arrow_forward_iosRead więcej
Pauzy
00:16
01:31
Cisza
Ale ostatnie strony nie mają sensu.
Liczby rosną wyżej niż pieniądze, które wysłałeś z Chicago. Dużo wyżej. Materiały, łóżka medyczne, drzwi zabezpieczające, panele słoneczne, zbiorniki na wodę, leki, opłaty prawne. Ostatnie dwa lata wyglądają, jakby ktoś wlał pieniądze do schroniska ze źródła, o którym nigdy nie wiedziałeś.
Podnosisz wzrok na Santiago.
“Skąd się wzięła różnica?” pytasz ponownie. “A dlaczego śpisz w chlewie?”
Santiago odwraca wzrok.
Wtedy zrozumiesz, że odpowiedź jest gorsza niż kradzież.