Trzeciego dnia zaczęło się dziać coś dziwnego.
Wczesnym rankiem z komina Stepana unosił się dym. W powietrzu unosił się zapach świeżego chleba. Czysta pościel była starannie zawieszona na dziedzińcu.
To była Lena.
Nie siedziała bezczynnie ani przez chwilę. Szorowała okna, które nie były myte od lat, zburzyła starą szopę i oczyściła magazyny z kup śmieci.
Największą niespodzianką był jednak piąty dzień.
Lena weszła na dziedziniec, spojrzała na zapadający się dach i powiedziała:
“Nie możesz tak dalej żyć. Kiedy pada, nie jest lepiej niż na zewnątrz. »
“Cóż, zawsze chciałem to naprawić… mruknął Stepan.
“To się przygotuj,” powiedziała stanowczo. “Zaczynamy dziś.”
Tego samego dnia cała wioska była świadkiem niezwykłego wydarzenia.
Stepan, który przez lata był pochylony, udając brak sił, stał na jego dachu. Wymienił deski, wbijał metalowe płyty, narzekał na oporne gwoździe… i śmieje się.