Zamiatam chodniki i odtykam rury.
Potrzebowałem tego. Więc na końcu zamiatam chodniki i odtykam rury dla ludzi, których samochody kosztowały więcej niż ja zarobiłem przez dziesięć lat.
Większość z nich mnie nie widzi. Przechodzą przede mną przez telefon lub ze słuchawkami.
“Słyszałem, że trafił do więzienia.”
Pewien facet powiedział do swojego dziecka, na tyle głośno, żebym usłyszała,
“Nie gap się na niego. Ignoruj to i idź dalej. »
Jakbym był bezpańskim psem. A potem są plotki.
“On jest dziwny.”
“On nigdy nie mówi.”
“Słyszałem, że trafił do więzienia.”
“Nie pozwól, by twoje dzieci zbliżyły się do tego gościa.”
Trzymam głowę na ucinie.
Dla jasności, nigdy nie byłem w więzieniu.
Trzymam głowę nisko. Pracuję. Śpię. Napełniam karmnik za szopą serwisową. Nie oczekuję życzliwości.
Potem nadszedł ten zimny poranek na szlaku turystycznym. Było wcześnie, tuż za dźwignią słońca. Szron na trawie.
Więcej przeczytaj na następnej stronie>>