“Co się stało z moją córką, Andy?”
Upadł. Ręka na ustach, ramiona drżały, zanim się opanował.
“Hope urodziła się trzy tygodnie temu,” powiedział. “Jennifer miała krwotok po porodzie. Powiedzieli, że ją zatrzymali. Mówili, że wszystko z nią w porządku. Nie było. »
Nie czułem już stóp.
“Zanim ona…” Przełknął ślinę. “Przed końcem powiedziała mi, że jeśli coś mi się stanie, Hope przyjdzie do ciebie. Kazała mi to obiecać. »
Za mną Hope wydała cichy, senny jęk.
Odwróciłem się i musnąłem jego okładkę opuszkami palców. Gdy spojrzałem na Andy’ego, patrzył na mnie z pewną zmęczoną wdzięcznością, która ściskała mi serce.
“Jaka była?” Zapytałem. “Kiedy była z tobą?”
Jego twarz złagodniała.
“Śmiała się na twarz,” mówi. “Jakby nie mogła się powstrzymać. Wciąż mówiła o tobie, zwłaszcza gdy była zmęczona. Drobne rzeczy.” “Moja mama nuciła, piekąc ciasta.” “Moja mama potrafiła usunąć każdą plamę.” “Moja mama zawsze wiedziała, kiedy kłamię.” Tęskniła za tobą cały czas. »
“Dlaczego opuściłaś Hope?” wyszeptałem. “Dlaczego sam nie przyjdziesz do mnie?”
Spojrzał na nosidełko. “Bo nie spałem od czterech dni. Bo za każdym razem, gdy płakała, słyszałem, jak Jennifer wstrzymuje oddech. Bo bałem się ją zawieść, zawieść albo nienawidzić siebie za to, że nie jestem wystarczająco dobry. »
Przejechał obiema rękami po jej twarzy.
“Zadzwoniłem do twoich drzwi. Czekałem w samochodzie po drugiej stronie ulicy, aż zobaczyłem, że odbierasz. Dopiero wtedy wyszedłem. »
Załamałem się.
Wybuchłem płaczem tam, w loży restauracyjnej. Andy też płakał, bardziej dyskretnie, z głową spuszczoną i rękami na twarzy.