To dzieje się w mgnieniu oka. Ktoś na to zwróci uwagę, a logo zmienia się na zawsze. Drugie „C” w słowie „Cola” przestaje być zakrzywioną linią atramentu i staje się czymś innym: uśmiechem. Raz zauważone, nie da się odzobaczyć. Litera wydaje się cieplejsza, bardziej ludzka, jakby sama butelka cicho cię witała. Czy to był celowy zabieg projektowy, czy po prostu instynkt umysłu, który szuka przyjaznego nastawienia w znajomych kształtach?
Skrypt Coca-Coli pochodzi z lat 80. XIX wieku i został stworzony przez księgowego Franka Masona Robinsona, który nadał marce płynny, spencerowski styl. Nie ma tu żadnych ukrytych znaczeń, żadnych nut sugerujących, że chodziło o emocje. Wszystko wskazuje na ozdobę i elegancję, a nie ekspresję. Jednak z czasem ta wdzięczna krzywizna zaczęła wydawać się czymś więcej. Dekoracja powoli przerodziła się w odczuwalne ciepło.