Paul patrzył na Hope, jakby mogła go jakoś uratować.
Zamiast tego zabrałam torbę na pieluchy i klucze.
“Zabieram Hope do kliniki,” powiedziałem. “A kiedy wrócę, musisz już zniknąć. Przyprowadziłem cię tutaj, żeby zobaczyć, czy choć trochę się wstydzisz.” »
“Jodi… »
“Mówię poważnie. Jeśli jeszcze tu jesteś, powiem policji, że uniemożliwiłeś matce zaginionego dziecka kontakt z nią. »
To sprawiło, że on i Amber się ruszyli.
W klinice dr Evans zbadała Hope i powiedziała, że wydaje się zdrowa, tylko trochę szczupła. Zadawała konkretne pytania. Odpowiadałem ostrożnie. Pokazałem jej słowo, materiały i kurtkę.
Zapytała mnie, czy mam wsparcie rodziny.
Prawie się roześmiałem.
“Mam kawę i współpracowników,” powiedziałem.
Uśmiecha się smutno. “Czasem tak się zaczyna.”
Do południa otrzymałem tymczasowe dokumenty awaryjne od pracownice socjalnej o imieniu Denise oraz trzy nieodebrane połączenia od Paula, które usunąłem bez ich słuchania.